
Maj to miesiąc, w którym dni robią się wystarczająco długie, by po pracy jeszcze wyjść na spacer, a wieczory – wystarczająco ciepłe, by usiąść z książką przy otwartym oknie. Jeśli szukacie lektur, które naprawdę zapadną Wam w pamięć, mamy dla Was trzy propozycje z zupełnie różnych literackich światów.
Znajdziecie tu współczesną prozę uhonorowaną najważniejszą francuską nagrodą literacką, eksperymentalny horror, który od ćwierćwiecza nie przestaje fascynować czytelników na całym świecie, oraz epicką sagę o schyłku pewnej epoki w Europie Środkowej. Każda z tych książek wymaga od czytelnika czegoś innego – i każda daje coś wyjątkowego w zamian.
Seria nie jest sponsorowana. Jedyne kryterium przyznania umownego znaku jakości Books Factory to subiektywna wartość samych publikacji.
Kamel Daoud, „Huryska”, ArtRage, tłum. Oskar Hedemann
Kamel Daoud – algierski pisarz i dziennikarz od lat mieszkający we Francji – zdobył w 2024 roku Prix Goncourt, najważniejszą nagrodę literacką w świecie frankofońskim. „Huryska” (oryg. Houris ) to powieść, która mierzy się z jednym z najtrudniejszych tematów współczesnej historii Algierii: dekadą krwawej wojny domowej z lat 90. XX wieku, znaną jako „czarna dekada”.
Bohaterką jest Aube, młoda kobieta nosząca na szyi bliznę po podcięciu gardła, które cudem przeżyła jako dziecko podczas masakry dokonanej przez islamistycznych bojówkarzy. Teraz, będąc w ciąży, odbywa podróż przez Algierię, konfrontując się z krajobrazem, który oficjalnie „zapomniał” o tamtych wydarzeniach. Algierska ustawa o zgodzie narodowej z 2005 roku faktycznie zakazała publicznego rozliczania zbrodni z okresu wojny domowej – Daoud łamie to milczenie z pełną świadomością konsekwencji.
I konsekwencje przyszły. Książka została zakazana w Algierii, a sam Daoud i jego żona – psychiatrka – stali się obiektem postępowań prawnych i zorganizowanej nagonki. Sprawa odbiła się szerokim echem w międzynarodowych mediach i uczyniła z „Huryski” nie tylko wydarzenie literackie, ale też polityczne. Więcej o tej historii pisaliśmy w osobnym artykule.
Powieść porusza intensywnością języka i bezkompromisowością spojrzenia. Daoud nie szuka łatwych odpowiedzi ani taniego współczucia. Zamiast tego buduje narrację, w której ciało bohaterki – jej blizna, jej ciąża – staje się żywym archiwum pamięci, której nie da się wymazać dekretem. „Huryska” to lektura wymagająca, ale po jej skończeniu długo nie wrócicie do codzienności bez refleksji.

Mark Z. Danielewski, „Dom z liści”, Znak, tłum. Wojciech Szypuła
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak daleko można posunąć granice tego, czym jest książka, „Dom z liści” (oryg. House of Leaves ) da Wam odpowiedź i prawdopodobnie Was zaskoczy. Debiutancka powieść Marka Z. Danielewskiego, opublikowana po raz pierwszy w 2000 roku, to dzieło, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Horror? Metafikcja? Eksperyment typograficzny? Wszystko naraz.
Na pierwszy plan wysuwa się historia rodziny Navidsonów, która wprowadza się do domu w Wirginii i odkrywa, że jego wnętrze jest większe niż zewnętrze. W środku pojawiają się korytarze i pomieszczenia, których nie powinno tam być – ciemne, zmienne, niepodlegające żadnym znanym prawom fizyki. Tę historię poznajemy za pośrednictwem fikcyjnego dokumentu akademickiego, który z kolei komentuje i uzupełnia drugi narrator – młody tatuażysta Johnny Truant, stopniowo popadający w obsesję i szaleństwo.
Danielewski nie ogranicza się do samej fabuły. Tekst na stronach „Domu z liści” układa się w spirale, pojawia się do góry nogami, kurczy się do jednego słowa на stronie lub rozlewa w gąszcz przypisów odsyłających donikąd. Forma książki fizycznie oddaje dezorientację i klaustrofobię bohaterów. Ćwierć wieku po premierze powieść przeżywa drugą młodość – stała się fenomenem BookToka, gdzie kolejne pokolenie czytelników dzieli się swoim oszołomieniem i próbuje wspólnie rozwikłać jej zagadki. To lektura, której nie da się przenieść na ekran ani streścić. Trzeba ją trzymać w rękach, obracać, wracać do poprzednich stron.
Właśnie dlatego „Dom z liści” pozostaje jednym z najciekawszych argumentów za tym, że książka drukowana oferuje doświadczenia niedostępne w żadnym innym medium.

Miklós Bánffy, „Policzone”, Wydawnictwo Officyna, tłum. Irena Makarewicz
Przenosimy się do zupełnie innego świata, choć równie pełnego napięć. „Policzone” (oryg. Megszámláltattál , węg. „Zostałeś policzony”) to pierwszy tom „Trylogii siedmiogrodzkiej” autorstwa hrabiego Miklósa Bánffyego, węgierskiego arystokraty, polityka i pisarza. Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1934 roku, ale na szerszą europejską publiczność musiała czekać dekady – angielskie tłumaczenie pojawiło się dopiero w 1999 roku, a polskie nakładem Wydawnictwa Officyna w przekładzie Ireny Makarewicz.
Akcja rozgrywa się w latach 1904–1914 w Siedmiogrodzie i Budapeszcie. Głównym bohaterem jest młody hrabia Bálint Abády, który próbuje prowadzić sensowną politykę w węgierskim parlamencie, jednocześnie uwikłany w skomplikowany romans z zamężną Adrienne Milóth – postacią, w której krytycy dostrzegali echo Anny Kareniny i Emmy Bovary, choć Adrienne jest od nich bardziej świadoma własnego uwięzienia. Wokół bohaterów toczy się życie arystokracji: bale, polowania, partyjne intrygi. Elita tańczy na krawędzi przepaści, zbyt zajęta własnymi rytuałami, by zauważyć, że grunt usuwa się pod nogami. Pod błyszczącą powierzchnią narasta kryzys, który wkrótce doprowadzi do rozpadu monarchii austro-węgierskiej i wybuchu I wojny światowej.
Bánffy pisał z perspektywy naocznego świadka – sam wywodził się z siedmiogrodzkiej szlachty i pełnił funkcje polityczne w przedwojennych Węgrzech. Dzięki temu „Policzone” łączy rozmach epickiej sagi z autentycznością pamiętnikarskiego zapisu. Porównania do „Buddenbrooków” Thomasa Manna czy prozy Józefa Rotha nie są na wyrost. To literatura, która pokazuje, jak wygląda świat tuż przed tym, zanim się zawali i jak krótkowzroczność elit, pochłoniętych własnymi sprawami, staje się jedną z przyczyn katastrofy, której nikt nie chciał przewidzieć.

Trzy książki, trzy sposoby na maj
Każda z zaproponowanych lektur zabiera czytelnika w zupełnie inną podróż. „Huryska” konfrontuje z przemilczaną historią i siłą ludzkiego ciała jako nośnika pamięci. „Dom z liści” kwestionuje sam sposób, w jaki czytamy i doświadczamy książki jako przedmiotu. „Policzone” pozwala zanurzyć się w świecie, który właśnie odchodzi w przeszłość i zrozumieć, dlaczego jego mieszkańcy tego nie widzieli.
Niezależnie od tego, którą pozycję wybierzecie jako pierwszą, gwarantujemy jedno: żadna z nich nie pozwoli Wam na obojętność. Znajdźcie spokojny wieczór, wyłączcie telefon i dajcie się wciągnąć.
Źródła:
- Prix Goncourt 2024 – oficjalne ogłoszenie laureata: https://www.academiegoncourt.com
- Kamel Daoud, Houris, Gallimard, 2024; wyd. polskie: Huryska, ArtRage, tłum. Oskar Hedemann
- Mark Z. Danielewski, House of Leaves, Pantheon Books, 2000; wyd. polskie: Dom z liści, Znak, tłum. Wojciech Szypuła
- Miklós Bánffy, Megszámláltattál (1934); wyd. polskie: Policzone, Wydawnictwo Officyna, tłum. Irena Makarewicz
- Ustawa o zgodzie narodowej (Charte pour la paix et la réconciliation nationale), Algieria, 2005