
Rynek papieru rzadko trafia na pierwsze strony. Dla wydawcy i autora należy jednak do czynników, które decydują o wszystkim: o tym, na czym powstanie blok książki, jak gruby będzie egzemplarz, jak szybko da się zrobić dodruk i jak wiele swobody zostaje przy wyborze oprawy.
Najnowsze statystyki CEPI, czyli konfederacji zrzeszającej europejskie stowarzyszenia branży celulozowo-papierniczej, pokazują obraz, którego nie da się zbyć wzruszeniem ramion. Produkcja spada, a najmocniej kurczy się dokładnie ten segment, z którego drukuje się książki. Warto zrozumieć, co za tym stoi, zanim zaplanuje się kolejny tytuł.
Co pokazują dane CEPI za 2025 rok
Produkcja papieru i tektury w krajach zrzeszonych w CEPI wyniosła w 2025 roku 77,4 mln ton, o 1,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Nie chodzi o jednorazowe potknięcie: wstępne dane z pierwszego kwartału 2026 roku wskazują na spadek o kolejne 2,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Kilka liczb, które dobrze porządkują skalę zjawiska:
- 620 firm i 740 zakładów produkcyjnych w krajach CEPI, odpowiednio o 2,1 i 2,5 proc. mniej niż rok wcześniej,
- 1 142 czynne maszyny papiernicze wobec 2 200 w 1991 roku,
- wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych na poziomie 80,7 proc. wobec 82,7 proc. rok wcześniej,
- 176 387 osób zatrudnionych bezpośrednio i 95 mld euro obrotu,
- nakłady inwestycyjne na poziomie 4,5 mld euro, o 10 proc. niższe niż w 2024 roku.
Ostatni punkt zasługuje na podkreślenie. Spadek produkcji sam w sobie bywa cykliczny, ale spadek inwestycji przy jednoczesnym zamykaniu maszyn oznacza, że zdolności produkcyjne wychodzą z rynku trwale. Jori Ringman, dyrektor generalny CEPI, ujął to w komentarzu do raportu w jednym zdaniu: „Powolna erozja może być mniej widoczna niż nagły szok”.
Papiery graficzne, czyli segment, z którego powstają książki
Zbiorczy spadek o 1,6 proc. maskuje coś znacznie ważniejszego dla branży wydawniczej. Ogólna liczba trzyma się w miarę dzięki opakowaniom, których produkcja pozostała niemal stabilna (spadek o 0,1 proc. do 49,51 mln ton). Papiery graficzne, czyli grupa obejmująca papiery drukowe i piśmienne, spadły w tym czasie o 7,3 proc., do 16,07 mln ton.
Szczegóły są jeszcze bardziej wymowne. Tak wygląda zmiana produkcji w 2025 roku w gatunkach, które realnie trafiają do książek:
- papier offsetowy bezdrzewny (niepowlekany) – 5,72 mln ton, spadek o 4,7 proc.; to podstawa bloku większości książek tekstowych,
- papier powlekany bezdrzewny (kreda) – 2,89 mln ton, spadek o 6,2 proc.; gatunek albumowy, ilustrowany, do reprodukcji zdjęć,
- papier niepowlekany drzewny – 2,59 mln ton, spadek o 10,9 proc.; grupa, do której należą papiery objętościowe używane w książkach i katalogach,
- papier powlekany drzewny – 2,36 mln ton, spadek o 10,8 proc.,
- papier gazetowy – 2,52 mln ton, spadek o 7,3 proc.
Do tego dochodzi część, o której przy planowaniu książki łatwo zapomnieć, bo nie dotyczy bloku, lecz oprawy. Tektura introligatorska, usztywnienia i materiały na okładki twarde mieszczą się w kategorii pozostałych papierów i tektur opakowaniowych, która skurczyła się o 3,8 proc., a tektura pudełkowa, wykorzystywana między innymi w etui i wydaniach kolekcjonerskich, spadła o 5,4 proc.
Innymi słowy: presja dotyczy obu warstw książki – tego, co w środku, i tego, co ją okrywa.
Trzydzieści lat przesunięcia w jednym wykresie
Warto spojrzeć na to szerzej, bo bieżący spadek stanowi fragment znacznie dłuższego procesu. W 1991 roku papiery drukowe i piśmienne stanowiły 35,9 proc. europejskiej produkcji papieru, a papier gazetowy kolejne 12,5 proc. W 2025 roku było to odpowiednio 17,5 i 3,3 proc. W tym samym czasie udział papierów i tektur opakowaniowych wzrósł z 40,8 do 64 proc.
Europejskie papiernictwo nie tyle się kurczy, ile przestawia. Zdolności produkcyjne migrują w stronę opakowań, bo tam rośnie popyt napędzany handlem elektronicznym i logistyką. Kolejne maszyny do papierów graficznych są konwertowane na produkcję tektury falistej albo wyłączane.
Dla rynku książki oznacza to jedną, bardzo konkretną rzecz: zaplecze surowcowe dla druku książek jest dziś węższe niż dekadę temu i będzie się dalej zawężać, nawet jeśli sama branża wydawnicza ma się dobrze.
Import, konkurencja i to, co dzieje się poza Europą
Drugi wątek raportu dotyczy tego, skąd papier na europejskim rynku pochodzi. Udział importu spoza krajów CEPI w unijnym zużyciu wzrósł do 7,7 proc., najwyższego poziomu w historii pomiarów. Eksport wciąż odpowiada za ponad 20 proc. europejskiej produkcji, ale bilans handlowy z krajami spoza CEPI się pogarsza.
CEPI wskazuje na dwa czynniki: zagraniczne wsparcie państwowe dla producentów oraz asymetryczne warunki konkurencji. W efekcie część mocy produkcyjnych w Europie znika, a lukę wypełnia surowiec sprowadzany z dalszych rynków, z dłuższym i mniej przewidywalnym łańcuchem dostaw.
Z perspektywy wydawcy przekłada się to na jedno pytanie praktyczne: na ile stabilny pozostaje dostęp do konkretnego gatunku papieru w konkretnej gramaturze, kiedy trzeba zrobić dodruk. Im węższy europejski segment papierów graficznych, tym większą rolę odgrywa to, czy drukarnia pracuje na papierach o szerokiej dostępności, czy na pozycjach niszowych.
Druga strona medalu: Europa nadal ma mocne karty
Byłoby nieuczciwe zatrzymać się na spadkach, bo raport pokazuje też obszary, w których europejskie papiernictwo pozostaje bezkonkurencyjne. Trzy dane mówią same za siebie:
- 91,8 proc. drewna zużywanego przez europejskie zakłady pochodzi z rynku europejskiego, a niemal całe surowce wtórne branża pozyskuje lokalnie,
- 76,4 proc. wynosi europejski wskaźnik recyklingu papieru, najwyższy na świecie; branża wykorzystała 45,3 mln ton makulatury, co odpowiada 58,5 proc. całej produkcji papieru i tektury,
- 66 proc. paliw zużywanych w przemyśle celulozowo-papierniczym stanowiła zrównoważona biomasa (dane za 2024 rok), a jednostkowa emisja CO2 spadła o 10,2 proc.
Osobno warto odnotować papiery specjalne. Ich produkcja wzrosła w 2025 roku o 1,2 proc., do 10,7 mln ton, a Europa pozostaje ich największym producentem i eksporterem na świecie. To grupa obejmująca papiery o podwyższonych właściwościach: optycznych, mechanicznych, dotykowych. Czyli dokładnie te, po które sięga się przy uszlachetnieniach, wyklejkach i wydaniach, w których forma współtworzy przekaz.
Rysuje się z tego czytelny podział: masowy wolumen odpływa, a specjalizacja i jakość zostają. Dla wydawcy stawiającego na dopracowaną formę książki to sygnał raczej dobry niż zły.
Polska na mapie CEPI
Ponieważ znaczna część europejskiej produkcji książek przechodzi przez Polskę, warto znać jej pozycję w tym zestawieniu.
Polska odpowiadała w 2025 roku za 6,6 proc. produkcji papieru i tektury w krajach CEPI, co przy łącznych 77,4 mln ton daje około 5,1 mln ton. To siódmy wynik, za Niemcami (24,2 proc.), Szwecją i Włochami (po 10,1 proc.), Finlandią (8,6 proc.), Francją (8,4 proc.) i Hiszpanią (8,2 proc.).
W wykorzystaniu makulatury Polska ma 5,4 proc. europejskiego udziału, czyli około 2,4 mln ton, co daje szóste miejsce. Słabiej wypada przy masie celulozowej: 3,6 proc. z 34,2 mln ton, wobec dominacji Szwecji (32,7 proc.) i Finlandii (27,6 proc.).
Obraz wygląda więc tak: Polska pozostaje istotnym producentem papieru i sprawnym przetwórcą surowca wtórnego, ale w znacznym stopniu zależy od celulozy z północy Europy.
Co z tego wynika dla wydawcy i autora
Dane to jedno, decyzje wydawnicze to drugie. Poniższe wnioski nie są prognozą cen ani terminów, tylko konsekwencjami struktury rynku, którą pokazuje raport.
Planuj papier razem z tytułem, nie po redakcji
Wybór papieru bywa traktowany jak ostatni krok, tuż przed wysłaniem plików do druku. Przy kurczącym się segmencie papierów graficznych to ryzykowna kolejność. Gatunek, gramatura i spulchnienie wpływają na grubość bloku, a ta – na projekt grzbietu i okładki. Ustalenie papieru wcześnie oznacza mniej poprawek na końcu.
Dopuść alternatywę w specyfikacji
Najbardziej praktyczna rzecz, jaką można zrobić: zamiast wskazywać jeden konkretny papier, opisać wymagania. Barwa (biały, kremowy), gramatura, spulchnienie, nieprzezierność, kierunek włókien. Taka specyfikacja pozwala dobrać zamiennik o zbliżonych parametrach, kiedy pierwszego wyboru chwilowo brakuje, bez zmiany wyglądu i objętości książki.
Przemyśl nakład, zamiast zamrażać go w magazynie
Klasyczna reakcja na niepewność podaży to zamówienie zapasu na kilka lat naprzód. W praktyce oznacza to zamrożony kapitał, ryzyko starzenia się tytułu i koszty magazynowania. Druk cyfrowy pozwala odwrócić tę logikę: mniejsze nakłady, częstsze dodruki, decyzje podejmowane na podstawie realnej sprzedaży, a nie prognozy sprzed dwóch lat.
Traktuj formę jako wartość, nie dodatek
Jeśli europejskie papiernictwo specjalizuje się w segmentach o wyższej wartości, a masowy wolumen odpływa, to kierunek dla wydawcy rysuje się podobnie. Wydania, w których liczy się papier, oprawa i uszlachetnienia, bronią się lepiej niż produkcja masowa konkurująca wyłącznie skalą.
Perspektywa Books Factory
Jako drukarnia cyfrowa książek patrzymy na te dane z konkretnego miejsca w łańcuchu: między papiernią a wydawcą. Kilka obserwacji, które wynikają z tej pozycji.
Po pierwsze, im węższy staje się segment papierów graficznych, tym większe znaczenie ma świadomy dobór papieru na etapie projektu. Rozmowa o tym, jakie parametry są dla danego tytułu naprawdę istotne, a jakie są tylko przyzwyczajeniem, oszczędza później sporo problemów.
Po drugie, doświadczenie z okresu lockdownów zostawiło w nas trwały nawyk. Wtedy, gdy łańcuchy dostaw pękały w wielu miejscach naraz, utrzymaliśmy ciągłość produkcji i dostępność papierów – co udało się wówczas nielicznym. Wnioski z tamtego czasu przełożyliśmy na stałą praktykę: nie planujemy zaopatrzenia wyłącznie pod bieżący sezon, tylko codziennie śledzimy sytuację na rynku surowca i stan własnych zapasów, z wyprzedzeniem reagując na sygnały o zawężaniu się podaży.
Po trzecie, elastyczność nakładu przestaje być udogodnieniem, a staje się formą zarządzania ryzykiem. Wydawca, który potrafi wydrukować mniej i wrócić po dodruk, reaguje spokojniej na wahania podaży niż ten, który raz na kilka lat zamawia całą pulę.
Po czwarte, warto pilnować proporcji między tym, co da się zmienić, a tym, co pozostaje poza zasięgiem. Struktura europejskiego rynku papieru zmienia się niezależnie od decyzji pojedynczego wydawnictwa. Sposób planowania tytułu, konstrukcja specyfikacji i polityka nakładów są natomiast w pełni po stronie wydawcy.
Podsumowanie
Raport CEPI za 2025 rok nie opisuje nagłego kryzysu, tylko powolne przesunięcie. Produkcja papieru i tektury w Europie spadła o 1,6 proc., ale papiery graficzne, z których powstają książki, straciły 7,3 proc. i tracą systematycznie od lat, podczas gdy segment opakowań rośnie do 64 proc. europejskiej produkcji. Równocześnie Europa utrzymuje światowe pierwszeństwo w recyklingu, niezależność surowcową i pozycję lidera papierów specjalnych.
Dla branży wydawniczej najuczciwszy wniosek brzmi tak: zaplecze surowcowe dla druku książek zwęziło się i wymaga wcześniejszego planowania, bardziej elastycznej specyfikacji i rozsądniejszej polityki nakładów. To nie powód do paniki, tylko do porządku w procesie. A dobrze zaprojektowana, przemyślana pod względem papieru i oprawy książka broni się tym mocniej, im trudniejszy rynek wokół niej.
Źródła: